Nikogo to nie obchodzi.
Czulam pustke. Czulam, jakbym zaraz miala umrzec. Jakby moje serce mialo dosc tego wszystkiego i po prostu chcialo od tego uciec. Nie mialam do kogo sie zwrocic, a jako ze chcialam ograniczyc tworzenie kolejnych blizn na moim przedramieniu... Musialam czekac az to wszystko minie. Placzac samotnie w pokoju, w swoim lozku, wtulona w misia, oskarzajac sie, ze to wszystko to moja wina. Mimo, ze nie byla. Wspominalam czasy z podstawowki, gdy jako jedyny raz powiedzialam... a raczej probowalam powiedziec mojej mamie, ze mi dokuczaja w szkole. Odpowiedziala jedynie, ze to moja wina . Ale i tak nikogo to nie obchodzi . xx M.